

Wszystkie wielkie jeziora mazurskie, włącznie z największymi Śniardwami i Mamrami, pokryły się lodową taflą. Choć krajobraz zachwyca, ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (MOPR) wystosowali pilne ostrzeżenie: lód jest wciąż zbyt cienki i zdradliwy, by na niego wchodzić.
Jeszcze dwa dni temu tafla Niegocina falowała pod wpływem wiatru. Dziś jezioro przypomina gładkie lustro. Jak wyjaśnia dyżurny MOPR w Giżycku, Marek Banaszkiewicz, to efekt bezwietrznej i mroźnej aury, która jest kluczowa dla procesu zamarzania. Niegocin był ostatnim z wielkich akwenów, który „poddał się” tegorocznej zimie.
Podstępna „śnieżna kołderka”
Nieco wcześniej zamarzł kompleks Mamr oraz największe polskie jezioro – Śniardwy. Tutaj jednak sytuacja jest bardziej skomplikowana. Stefan Świderski, kierownik stacji Mazurskiej Służby Ratowniczej w Okartowie, zwraca uwagę na niebezpieczne zjawisko: „Na całych Śniardwach lód jest pokryty kilkucentymetrową warstwą śniegu. Działa ona jak kołderka – izoluje i sprawia, że lód nie przyrasta tak szybko, jak wskazywałyby na to siarczyste mrozy”.
W czwartek rano termometry na Mazurach wskazywały od -8 do -10 stopni Celsjusza, a nocami temperatura spadała nawet do -20 stopni. Mimo to ratownicy wciąż wstrzymują się z „zielonym światłem” dla wędkarzy i spacerowiczów. W piątek planowane są pomiary grubości lodu na środku Śniardw, które zostaną przeprowadzone przy użyciu poduszkowca.
Natura i historia
Szybkość zamarzania jezior zależy nie tylko od pogody, ale i od parametrów samego akwenu. Śniardwy, choć ogromne (113,8 km²), są stosunkowo płytkie (średnio 6 m), co sprzyja wychładzaniu. Głębsze jeziora, jak Mamry czy Niegocin (średnio 10 m), potrzebują więcej czasu, by oddać zgromadzone ciepło.
Obecna zima na Mazurach jest wyjątkowo surowa w porównaniu do ostatnich lat. Mieszkańcy z sentymentem wspominają czasy, gdy metrowy lód pozwalał na organizowanie zawodów bojerowych (żeglarstwa lodowego). Na razie jednak ratownicy proszą o cierpliwość i rozwagę – piękny wygląd lodowej tafli bywa śmiertelną pułapką.
Jak bezpiecznie wchodzić na zamarznięte jeziora?
Zanim zdecydujesz się na wejście na lód, musisz pamiętać, że nigdy nie ma lodu w 100% bezpiecznego. Jeśli jednak planujesz aktywność na zamarzniętym akwenie, zastosuj się do poniższych zasad.
Sprawdź grubość lodu. Absolutne minimum dla jednej osoby to 10 cm lodu czarnego (przezroczystego). Lód mętny, biały, z pęcherzykami powietrza jest o połowę słabszy.
Nie idź sam. Zawsze miej towarzysza, który pozostanie w bezpiecznej odległości. W razie wypadku będzie mógł wezwać pomoc lub podać gałąź/szalik.
Zabierz kolce lodowe. To dwa uchwyty z metalowymi szpikulcami, które nosi się na szyi. Jeśli lód się załamie, kolce są jedynym sposobem, by zahaczyć się o śliską taflę i wydostać z wody.
Obserwuj kolor lodu. Najmocniejszy jest lód przezroczysty. Unikaj miejsc, gdzie lód jest przykryty śniegiem, ujść rzek, okolic mostów oraz trzcinowisk – tam lód jest zawsze cieńszy.
Miej przy sobie telefon. Schowaj go w wodoszczelnym etui. W razie wypadku czas reakcji służb (MOPR - tel. 984 lub 112) jest kluczowy dla przeżycia w lodowatej wodzie.
Poinformuj bliskich. Zostaw informację, gdzie dokładnie się udajesz i o której planujesz wrócić.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!